ŁOBUZ, ZADYMIARZ, LIDER
Kim był Roman Dmowski we wczesnej młodości? Był łobuzem. Tak! Sam napisał w swych wspomnieniach krótko ”łobuzowałem”. Co znaczyło łobuzowanie na Pradze 140 lat temu? Nie chodziło o deptanie trawników. To była okolica dla twardych koleżków. Trzeba było umieć się bić, być gotowym na duże ryzyko i duże kłopoty.
Był Roman – dziś byśmy powiedzieli – zadymiarzem. 3 maja zorganizował w środku Warszawy pierwszą od czterech dekad manifestację przeciw okupacyjnej władzy. Zorganizował dywersyjną zadymę w teatrze – akcję oblania rosyjskiej socjety, gubernatorów, generałów i ich wyfiokowanych małżonek śmierdzącą substancją. Na znak protestu przeciw rusyfikacji.
Był Roman liderem. Najpierw w gimnazjum, potem na uniwersytecie organizował antyrosyjskie prowokacje, budował młodzieżowe organizacje, by jak najwięcej młodych wciągnąć w marzenie o decydowaniu o sobie samych. W wieku 32 lat był twórcą i liderem masowej, największej w 3 zaborach partii politycznej.
Był więźniem Cytadeli, przenikliwym publicystą, błyskotliwym polemistą, legendą salonów, ulubieńcem dam, uwodzicielem, kpiarzem,. kawalarzem, jajcarzem, stand-uperem. Światowcem i poliglotą. Precyzyjnym analitykiem mechanizmów polityki i do bólu racjonalnym demaskatorem polskich wad. Miał arcy-ambitny plan i realizował go konsekwentnie – plan zrobienia z Polaków świadomego narodu, który chce i potrafi rządzić się sam.
Był wizjonerem. On pierwszy zrozumiał to, czego wielu nie rozumiało przez dekady, wielu nie rozumie także dzisiaj – że Polska będzie wolna tylko wtedy gdy będzie silna. Ale nie siłą gromadki uzurpatorów, którzy wiedzą lepiej, powiedzą jak ma być i urządzą nam państwo. Polska będzie silna tylko wtedy, gdy większość Polaków stanie sią Narodem, czyli zrozumie po co im własne państwo i będzie walczyć o nie codzienną pracą – przede wszystkim nad samymi sobą.

